Szliśmy tak około godziny.Dotarliśmy na nasze tereny.
-No..To jesteśmy w domu...
Odprowdziłam Paul'a do jego jaskini.
Poszłam do siebie.Usiadłam na łóżku i rozmyślałam nad wszystkim.Czy...Warto być wilkiem?...Moę zacznę prowadzić podwójne życie jak Paul..Ale przecież mam watahę...Muszę jakoś pogodzić te dwie rzeczy.Następnego dnia założyłam najlepsze ubrania.
-Czas poszukać pracy..-szepnęłam do siebie i ruszyłam do miasta.
Gdy szłam chodnikiem moją uwagę przykuła pewna wystawa.Znajdowało się tam wszystko co było mi potrzebne: Ciuchy,telefon,aparat,czyli dobry start.
********** Parę dni później**********
Znowu poszłam do miasta.W watasze nie ma co robić.Jack jest tam Gammą więc narazie ma swoje 5 minut.Idąc do miasta spotkałam Paul'a.Dawno go nie widziałam.Uśmiechnęłam się do niego.Od tamtego cąłusa nie widziałam go..
(Paul już prawie 2 weny nie ma po szamponie ale odpisamxd)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz