Gdy dotarłam krzyczałam na cały głos żeby mu pomogli.Przy mnie zebrała się grupka lekarzy i pielęgniarek z łożem.Położyłam go na nim.Gdy Ci odjeżdżali na blog byłam totalnie załamana.
****Operacja****
Siedziałam przed blogiem operacyjnym oparta o ścianę.
Nagle z blogu wyszedł lekarz.
-I co znim?!-zapytałam zdenerwowana.
-Jest pani kimś z rodziny?-zapytał poważnie lekarz nie przejmując się sytuacją.
*Co powiedzieć?Powiem przyjaciółka to mi nie powie...*
-To jest mój...mój...
-Dobrzę.Wiem że jest to dla pani trudne.Mamy dwie wiadomości...
-Jaka jest ta zła?-zapytałam ze łzami w oczach.
-Niedość że miał poważne obrażenia wewnętrzne..Wystąpiły komplikacje podczas operacji.
-A..Ta dobra?-powiedziałam jeszcze bardziej załamana.
-Niestety..Nie ma dobrej wiadomości..Sądzę że pożyje jeszcze tydzień...-mruknął i odszedł.
Wyprowadzili Paul'a z sali i zawieźli na jakiś OJOM czy jak to się piszę.
-Czy mogę do niego wejść?...
-Tak ale nie więcej niż godzinę...Wątpię żeby się przebudził...
Weszłam do sali bez wahania.Wzięłam krzesełko i usiadłam przy łóżko.
-Paul...Musisz się wybudzić...Słyszysz?!TY MUSISZ ŻYĆ!-krzyknełam i się rozpłakałam.
Przytuliłam go mocno...Moja łza spłynęła po jego policzku.Popatrzyłam mu się w jego zamknięte oczy.
<Pauluś?^^>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz